Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łukasz Orbitowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łukasz Orbitowski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Zapiski nosorożca. Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki - Łukasz Orbitowski

Zapiski nosorożca. Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki - Łukasz Orbitowski
Zapiski nosorożca.
Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki

Łukasz Orbitowski

Wydawnictwo SQN
Strony:275




"Zapiski nosorożca" nie jest przewodnikiem po afrykańskich metropoliach i bezdrożach, nie jest też książką podróżniczą. Takie szufladkowanie już we wstępie odrzuca autor nazywając swoją książkę "wyjątkowo długą pocztówką". Podoba mi się to określenie, bo jest dla mnie zapowiedzią osobistych notatek przeznaczonych lub dedykowanych konkretnemu czytelnikowi. Czuję się adresatem wszystkich spisanych i zamkniętych w formie książki zapisków. 

piątek, 22 sierpnia 2014

Pierwsze urodziny bloga

I tak oto nadeszły pierwsze urodziny bloga za5dwunasta

Jako że wszelkiej maści rocznice są doskonałą okazją do wspominek i podsumowań, też poddałam się modzie na urodzinowe posty i przejrzałam najstarsze wpisy oraz statystyki. Pretekstem do mojej pisaninki stała się lektura książki Stara Słaboniowa i spiekładuchy Joanny Łańcuckiej, która po prostu mnie zachwyciła. Po licznych powieściach obcojęzycznych pisarzy, tak do bólu przewidywalnych i sztampowych, spotkanie z debiutem polskiej autorki było czymś co mnie porwało i zainspirowało. Nadmienię jeszcze, że wszystkie ilustracje, które zostały umieszczone w książce są autorstwa samej Łańcuckiej. Jej surowa kreska i absolutny brak koloru pasują do historii i klimatu, który w niej panuje. I tak za namową męża skleciłam swój drugi post.



Łezka w oku się nie kręci, ale sentyment do książki pozostanie.

W minionym roku największą popularnością cieszyła się recenzja Mały Książę Antoine de Saint-Exupéry oraz Chiny od góry do dołu Pindral Marek. To co mnie najbardziej cieszy to, że znalazła się na podium jedna z najpiękniejszych powieści klasycznych oraz książka polskiego autora - podróżnika. W Małym Księciu odnajduję coś nowego za każdym razem, gdy go czytam. Jest dla mnie odpowiedzią na wszystkie pytania, również te niezadane. Ze wstydem przyznaję, że nic więcej autorstwa Antoine'a de Saint-Exupéry nie czytałam, ale spróbuję jeszcze nadrobić.
Zaś Marek Pindral, autor nie pozbawiony dystansu i poczucia humoru, zabrał mnie w miejsca, w które pewnie nigdy bym nie zawędrowała. Preferuję raczej turystyczne, bezpieczne i przewidywalne szlaki, nie to co mój mąż, z natury odkrywca, który błądził nie raz pośród chińskich tradycyjnych chat i rozwiniętych przemysłowo, zamkniętych dla turystów, dzielnic. Chiny od góry do dołu to dla mnie wyjątkowa książka.




Mój faworyt minionego blogowego roku w kategorii książka zagraniczna King Stephen Lśnienie. specjalnie dla niej wprowadziłam do systemu ocen dodatkową "złotą księgę" :)




W kategorii polska książka nie mogłam się zdecydować na jedną. Biedzki Tadeusz Zabawka Boga i Orbitowski Łukasz Szczęśliwa ziemia zapewnili mi znakomitą rozrywkę. Kilka godzin z ich powieściami wspominam znakomicie i pewnie jeszcze do nich wrócę.




Nie mogłam też dziś sobie odmówić zabrania Was w jedno z magicznych miejsc w moim mieście. Zatem urodzinowo, ze Starą Słaboniową w dłoni, pozdrawiam. 

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Szczęśliwa ziemia - Łukasz Orbitowski


Szczęśliwa ziemia - Łukasz Orbitowski
Szczęśliwa ziemia
Łukasz Orbitowski


wydawnictwo: SQN
Strony 384


Ziemia spełnionych życzeń?
Szczęśliwa ziemia "wgryza się" w myśli i pozostaje na długo. To chyba najkrócej oddaje moc wrażeń, jakie daje najnowsza książka Łukasza Orbitowskiego. To powieść ambitna, która jest wyczerpującym obrazem małomiasteczkowego piekiełka i współczesnych młodych ludzi. Dążenie do szczęścia, to ostatnio modny temat, dawno jednak nie udało się nikomu ująć tematu tak sugestywnie. Powieść od pierwszej strony zaskakuje. Nie ma tu powolnej ewolucji klimatu od sielankowego po dramatyczny. Tu cały czas jest dramat i groza. Jest też wielka dbałość o detale. Wszystko zostało dopracowane, a opisy z pozoru bez znaczenia, nabierają głębszej wymowy.

"Moja matka nazywała się Wściekłość".

Szczęśliwa ziemia jest opowieścią o przyjaciołach, którzy dzieciństwo i lata młodzieńcze spędzili w małym mieście, które nie ma im nic do zaoferowania, i którym szczerze gardzą. Rykusmyku, to miasto jakich wiele - targ, kościół, cmentarz, miejscowy bar, wysypisko śmieci. Ale Rykusmyku, to też miasto inne niż pozostałe - zbyt często dochodzi tu do gwałtów i giną ludzie. Jest też opuszczony, stary zamek...
Jest ich pięciu i właśnie wkraczają w dorosłość: Sikorka, któremu ojciec nie zamierza ułatwiać startu w życiu; Blekota, który nie ma szczęścia w miłości; DJ Krzywda - którego dziewczyna jest w ciąży; Sedes, który słyszy w głowie skrzek; i bity przez ojca Trombek. Razem zamierzają pożegnać szczenięce lata i udają się nocą do podziemi zamku, o którym krążą legendy. Podobno wystarczy wypowiedzieć życzenie, a się spełni. Każdy z nich ma inne oczekiwania wobec życia, każdy pragnie czegoś innego. Miłość, zdrowie, pieniądze, cokolwiek - wypowiedz życzenie, zatańcz. Ale niczego nie ma za darmo, trzeba coś pozostawić. Chłopcy kończą diaboliczny rytuał połączeni tajemnicą. Wspólnie postanawiają wyjechać, nie kontaktować się ze sobą i nigdy już nie wrócić. W Rykusmyku zostaje tylko jeden z nich. Od tego momentu akcja posuwa się o kilkanaście lat i podglądamy dorosłych już mężczyzn. Gdzie mieszkają? Czy spełniły się ich marzenia? Czy wrócą do Rykusmyku? I co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy? Fabuła komplikuje się. Ujawnia się napięcie skrywane przez pozornie szczęśliwych młodych ludzi, ich strach - ten najprostszy i głęboko ukryty, który rozsadza od środka. Byle tylko nie myśleć, nie pamiętać. 

"Karol giął się pod księżycem, z pijanym uśmiechem nawoływał, abym pokazał, co potrafię. 
Zatańczyłem mu skrzek".

Pisząc o czasach dzieciństwa i młodości chłopców autor postawił na realizm i naturalizm, dzięki czemu idealnie wg. mnie oddał ducha tamtych czasów. Podobnie zapamiętałam okres przemian w Polsce. Upadające wypożyczalnie kaset video, rozkwit lombardów i ciucholandów, to obrazek znany chyba z każdego "podwórka". Nie pomylił się też w ocenie współczesnych trzydziestolatków, którzy dążą raczej do tego by "mieć" niż "być". 

Na koniec jeszcze parę słów o scenach z podziemi. Zachwyciły mnie, nie - za mało. Oszołomiły mnie paranoiczne opisy i nagromadzenie zdeformowanych obrazów. Cała powieść jest naprawdę znakomita, a poszczególne fragmenty... Ech, sami przeczytajcie.



moja ocena: