Doktor Sen
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Strony 653
King, to raczej pewniak. Co by spod jego pióra nie wyszło, biorę w ciemno i wiem, że już od połowy książki zacznę się martwić, że taka rewelacyjna, a już niewiele mi zostało. Poza Miasteczkiem Salem, którego walorów po dziś dzień nie potrafię docenić, wszystkie powieści pochłonęłam z prędkością światła. Zasiadając do Lśnienia miałam już na półce Doktora Sen, który zdawał się wiercić niespokojnie czekając na swoją kolej.
