piątek, 7 lutego 2014

Podsumowanie konkursu BLOG ROKU 2013

Dziękuję za udział w zabawie.

Niestety nie udało mi się zakwalifikować do kolejnego etapu w konkursie BLOG ROKU 2013. Udało mi się natomiast zdobyć cały jeden głos. Podejrzany jest jeden - mój mąż. Oczywiście wypiera się tego, ale ponieważ to ja opłacam rachunki, to wkrótce przyjdzie mi za to zapłacić :)

Gratuluję blogerom, którzy przeszli do kolejnego etapu.

czwartek, 6 lutego 2014

Mężczyzna, który się uśmiechał - Henning Mankell

Mężczyzna, który się uśmiechał - Henning MankellMężczyzna, który się uśmiechał
Henning Mankell

Audiobook
Czyta: Adam Ferency



Czas na solidną policyjną robotę

Kilka przyjemnie spędzonych godzin na wsłuchiwaniu się w głęboki głos Adama Ferency, to najlepszy dowód na to, że nawet kupując syrop na kaszel można skorzystać. Brzmi enigmatycznie? Może trochę, a wystarczyło kupić Sambucol, aby skorzystać z promocji i za darmo ściągnąć dwa audiobooki. W ten oto sposób weszłam w posiadanie niniejszego "idealnego rozwiązania dla osób zapracowanych".

"Muszę zetrzeć uśmiech z jego twarzy."

Mężczyzna, który się uśmiechał, to kolejna powieść o komisarzu Kurcie Wallanderze. Tym razem detektyw z Ystad będzie musiał zmierzyć się ze swoją depresją związaną z zabiciem człowieka na służbie oraz dochodzeniem w sprawie śmierci swojego przyjaciela - miejscowego adwokata. Wypadek samochodowy, brutalne morderstwo i samobójstwo. Na pozór ich nic nie łączy, a jednak z porozrzucanych śladów i poszlak stopniowo wyłania się makabryczna hipoteza. Wallander prowadzi swoje dochodzenie metodycznie i spokojnie. Niczym Poirot czy Columbo, zbiera dowody i dedukuje. Bardzo szybko swoje podejrzenia kieruje na tajemniczego właściciela zamku, przedsiębiorcę i filantropa. Czy jest to właściwy trop? Czy można udzielać się społecznie i w biznesie, a jednocześnie mordować? Kim jest tytułowy mężczyzna?

Henning Mankell rozsądnie rozwija wątki. Śledztwo jest tu żmudne i zagmatwane. Typowa wytężona, codzienna, mozolna praca wydziału kryminalnego Nie brakuje skompromitowanych lub po prostu tępych policjantów. Są też bohaterowie oddani sprawie i wierni najwyższym zasadom. Na pewno nie ma tu miejsca na brawurowe pościgi i strzelaninę w supermarkecie, nie ma też scen "zabili go i uciekł". Autor pozwala się mylić swoim bohaterom, pozwala mieć słabości i chwile zwątpienia. I choć akcja płynie bez pośpiechu, to z pewnością się nie dłuży. Wszyscy, którzy mieliby ochotę odetchnąć od kryminałów pełnych sadystycznych i zwyrodniałych przestępców rodem z trylogii Millenium Stiega Larssona (skądinąd znakomita, zwłaszcza pierwszy tom) polecam powieść o przygodach Wallandera. Wg. mnie książka może się również spodobać fanom powieści Agathy Christie. 

Na koniec jeszcze kilka słów o interpretacji Adama Ferency. Uważam ją za niezwykle udaną. No, ale w przypadku tak wszechstronnego aktora nie mogło być inaczej. Należę do zwolenników audiobooków. Bywało kiedyś i tak, że najpierw czytałam książkę, a później słuchałam. Do moich ulubionych należą te wysłuchane w trakcie zabaw z dzieckiem, czyli Kubuś Puchatek - czyta Janusz Gajos, W Dolinie Muminków - czyta Krzysztof Kowalewski i seria o HP - czyta Piotr Fronczewski (ta pozycja, to już tylko dla mojej przyjemności).

moja ocena:

piątek, 31 stycznia 2014

BLOG ROKU 2013 - Głosowanie

Witam wszystkich,

Chciałabym serdecznie zaprosić i zachęcić do oddania głosu na mój blog. Nie spodziewałam się, że blog za5dwunasta będzie mieć szansę zaistnieć w blogosferze. Teraz, dzięki Waszemu wsparciu, rozwijam swoją pasję. Obiecuję nadal zachęcać, recenzować, a w szczególnych przypadkach odradzać :).

Tak więc... / Proszę kliknąć w obrazek po więcej szczegółów.

BLOG ROKU 2013 - za5dwunasta

Koszt SMS-a to 1,23 zł brutto.

Życzę powodzenia konkurencyjnym blogom. 

Pozdrawiam,
Eliza


piątek, 24 stycznia 2014

Lśnienie - Stephen King

Lśnienie
Stephen King


Wydawnictwo Prószyński i S- ka
Strony 520


Jaśniejący klejnot pośród ciemnych korytarzy

Biorąc do ręki Lśnienie nie wiedziałam jaką historię opowiada. Nie czytałam recenzji książki. Nie widziałam nigdy filmu Stanley'a Kubricka. Oczywiście znany mi był najsłynniejszy kadr z filmu, ale nic poza tym. Skoro udało mi się tyle czasu unikać jakichkolwiek informacji o treści, szkoda mi było nawet psuć sobie zabawę czytając notkę na okładce. Zasiadłam więc do powieści, uchodzącej za jedną z najlepszych Stephena Kinga, i "przepadłam" od pierwszego zdania. Nie mogłam przestać czytać. To tak, jak z serowymi chipsami. No, przynajmniej ja tak mam, że jak zacznę, to trudno poprzestać na jednym. Niczym kobieta z przedziału z filmu Koterskiego "zajadałam się" kolejnymi rozdziałami, mówiąc raz po raz "Oooostatni". Oczami wyobraźni już widziałam, kogo gra w filmowej adaptacji Jack Nicholson. Ze swoją nonszalancją i potencjalnym wariactwem kryjącym się za aroganckim uśmiechem, doskonale pasuje do roli Jacka Torrence'a. 


The Shining - kadr z filmu pochodzi z materiałów prasowych


Jack Torrence - zmagający się ze swoim alkoholizmem nauczyciel angielskiego po utracie pracy podejmuje się opieki nad nieczynnym i opuszczonym w okresie zimowym hotelem. "Panorama" to bardzo malowniczy zakątek, niestety górskie drogi niemal uniemożliwiają dotarcie gościom do hotelu, gdy spadnie śnieg. Z tego powodu całoroczna działalność hotelu jest nieopłacalna. Zadaniem Jacka będą drobne naprawy i ogrzewanie poszczególnych partii budynku. Wraz z rodziną zajmuje więc mieszkanie pracownicze na terenie hotelu i zaczyna wypatrywać pierwszych śniegów. Zgłębiając dla zabicia czasu mroczną historię "Panoramy", coraz bardziej ulega fascynacji hotelem. 
Danny, jego syn, to kilkuletni chłopiec, "który wie". Zbyt często zdarza się mu wiedzieć, co ktoś myśli, czuje, albo gdzie się coś zapodziało, aby można było potraktować to jako zwykły przypadek. Tymczasem Hotel zdaje się tylko czekać na kogoś z takimi zdolnościami.

Zaletą powieści Kinga zawsze są świetni, wyraziści bohaterowie, którzy żyją tak jak normalni ludzie - zakochują się, potykają, mają sraczkę, a jak kichają, to aż trąbią. Nie inaczej jest tutaj. Jack budzi obrzydzenie i jednocześnie przyciąga, gdy w swoim starym, pijackim odruchu ociera usta. Postać Dannego od samego początku wzbudziła moją sympatię i ciekawość. Nadzwyczaj dojrzały chłopiec obserwujący (a ja wraz z nim) jak fascynacja ojca przechodzi stopniowo w obłęd. Napięcie narasta, a wraz z nim groza i brutalność.

Czy zdarza się Wam zaglądać na koniec książki, aby zobaczyć jakie będzie zakończenia? Przyznam, że ja czasami tak robię. Bynajmniej, nie tym razem. Dzielnie wytrwałam do końca i... no właśnie - postanowiłam wprowadzić do mojego systemu ocen dodatkową, szóstą, złotą książkę. Zatem moja ocena:

6/6 - Specjalna rekomendacja od za5dwunasta


Dziękuję mojemu mężowi za niezwykle udany prezent. Ty zawsze wiesz, co "Tygryski lubią najbardziej".

niedziela, 19 stycznia 2014

Czarnoksiężnik z Archipelagu - Ursula K. Le Guin

Czarnoksiężnik z Archipelagu - Ursula K. Le GuinCzarnoksiężnik z Archipelagu
Ursula K. Le Guin


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Strony 240




"Mądrzy nie muszą pytać, głupiec pyta na próżno."*
To moje drugie spotkanie z Ursulą Le Guin. Po powieści Wydziedziczeni, która niestety nie przypadła mi do gustu, Czarnoksiężnik z Archipelagu stanowi niezwykle przyjemną odmianę. Powieść do przeczytania, której będę dziś zachęcać, to pierwszy tom cyklu Ziemiomorze i niekwestionowany klasyk fantasy. Autorka otrzymała za tą powieść nagrodę Boston Globe-Horn Book oraz Lewis Carroll Shelf Award. Ursula Le Guin urodziła się w roku 1929 w Berkeley w Kalifornii. Dotychczas opublikowała 21 powieści, 12 książek dla dzieci, 11 tomów opowiadań, a także eseje i kilka tomów poezji. Otrzymała wiele wyróżnień i nagród, wśród których jest kilka nagród Hugo i Nebula.

W świecie, gdzie znając prawdziwe imię człowieka, rzeczy lub istoty, możesz nią zawładnąć, ludzie posługują się przydomkami. Niewiele osób zna jego prawdziwe imię, ale o jego czynach śpiewają w pieśniach mieszkańcy całego Ziemiomorza. Poznajcie historię Krogulca.

"Mistrzu (...) Wróciłem do ciebie tak samo, jak cię opuściłem: jako głupiec."*

Kilkunastoletni Duny, wraz z samotnie wychowującym go ojcem, mieszka na wyspie Gont. W trakcie wypasania kóz wypowiada przypadkowo zasłyszane od ciotki, miejscowej czarownicy, zaklęcie. Szybko okazuje się, że ma talent i rozpoczyna u niej naukę magii. Jest niecierpliwy i głodny wiedzy. Z łatwością uczy się prostych zaklęć i zdobywa wiedzę o ziołach. Te podstawy wystarczają, aby w czasie zagrożenia uratować całą wioskę przed śmiertelnym zagrożeniem ze strony łupieżców. Niestety nieuporządkowana wiedza i zbyt potężne, jak dla tak małego chłopca, zaklęcie wywołuje u niego śpiączkę. Tymczasem wieść o jego wyczynie sprowadza do wioski czarnoksiężnika Ogiona, który ulecza go, nadaje prawdziwe imię (Ged) i zabiera ze sobą, jako ucznia. Teraz, znany wszystkim jako Krogulec, chłopiec rozpoczyna naukę u spokojnego, cichego mistrza. Jednak temperament, ambicja i impulsywność chłopca popycha go do użycia (za namową dziewczyny) niebezpiecznego czaru, które z zaświatów ściąga Cień... Jakie będą konsekwencje i dalsze losy Geda? Oczywiście nie zdradzę

Myślę, że powieść może się spodobać fanom Harrego Pottera i Świata Dysku. Podobnie, jak w powieści J.K.Rowling mamy tu młodego bohatera, który odkrywa swoją moc oraz w elitarnej szkole zgłębia tajniki magii, zaś w swojej ostatecznej walce jest osamotniony. Podobnie obserwujemy, jak przez pewne wydarzenia kształtuje się jego charakter. Ziemiomorze, podobnie, jak Świat Dysku rządzi się swoimi prawami. Tu czarnoksiężnik, jest zawodem takim samym, jak kowal, czy karczmarz, a wszędobylska magia nikogo nie dziwi. Kłopot z pogodą? Nie ma sprawy: wiatr można wywołać lub przegonić chmury. A jak się dobrze poszuka, to i gadający kamień lub smoka się znajdzie.

Od czego zacząć czytać fantasy, jeżeli dotychczas nie mieliście okazji? Ja sugeruję Czarnoksiężnika z Archipelagu.

5/5

* cytaty pochodzą z Czarnoksiężnik z Archipelagu Ursula K. Le Guin

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Quo Vadis. Trzecie tysiąclecie - Martin Abram

Quo Vadis. Trzecie tysiąclecie - Martin Abram
Quo vadis. Trzecie tysiąclecie
Martin Abram


Wydawnictwo: Polwen
Strony 430



Quo Vadis - nowa odsłona

Przystojny, młody żołnierz bez pamięci zakochuje się w pięknej chrześcijance. Niestety mimo odwzajemnionego uczucia nie mogą być razem. Należą do dwóch różnych światów - on jest niewierzący, natomiast ona oddana swojej wierze. Uczucie jest żarliwe i młodzieniec pragnie ją szybko posiąść. Chcąc uniknąć pohańbienia, dziewczyna ucieka. Wówczas żołnierz uświadamia sobie, że jedyna droga do szczęścia z ukochaną wiedzie przez poznanie, zrozumienie i przyjęcie jej wiary. Tymczasem, znudzony brakiem nowych atrakcji, rządzący postanawia wywołać kryzys, a winą obarczyć niewinnych chrześcijan.

Brzmi znajomo? Oczywiście! To historia bohaterów Quo vadis Henryka Sienkiewicza. A gdyby tak przenieść ich historię do XXII wieku? Czy losy bohaterów potoczyłyby się tak samo? Czy napotkaliby te same problemy? A może do tego czasu wartości, które niesie ze sobą chrześcijaństwo nie będą już miały dla nikogo znaczenia? 


Nowy Jork, rok 2112. Na świecie istnieje tylko jedno państwo - Stany Zjednoczone Świata, którymi rządzi prezydent John Garison III. U władzy jest również Rada Dwunastu, czyli najbogatsi ludzie świata - właściciele 12 megakarteli. Cały porządek świata definiowany jest przez zysk, zaś ludzie sprowadzeni zostali jedynie do roli konsumentów, których gusty i przekonania kształtują kampanie reklamowe. Nieliczni buntujący się przeciwko systemowi są natychmiast unieszkodliwiani. Szymon O'Neil jest młodym dowódcą 21 Armii, natomiast Angel - weterynarzem i wywrotowcem. Jej zasady moralne i wyznawana religia, początkowo nie są zrozumiałe dla folgującego swoim namiętnościom młodego mężczyzny. Aby zbliżyć się do ukochanej, podejmuje próbę poznania jej wiary. Nieoczekiwanie dla siebie sam zaczyna wierzyć. A to dopiero początek jego drogi.


"Panie, uczyń mi łaskę. Daj jakikolwiek znak" - powiedział w myślach i w tej samej chwili uświadomił sobie, że się modli. Nawrócił się.


Martin Abram (pseudonim literacki Marcina Więcława) osadzając akcję sienkiewiczowskiej powieści w przyszłości według mnie zaryzykował. Jako wielka fanka twórczości Sienkiewicza miałam na początku mieszane uczucia. Muszę jednak przyznać, że powieść Quo vadis. Trzecie tysiąclecie bardzo przypadła mi do gustu. Futurystyczna wizja wypadła bardzo realistycznie, a konsumpcjonizm wypierający normy moralne, jest bardzo prawdopodobny. 
Jedyny "zgrzyt", to przedstawienie ludzi niewierzących, jako rozwiązłych, bezwolnych, infantylnych, wulgarnych, prymitywnych i chciwych, natomiast chrześcijan, jako kreatywnych, szlachetnych i oświeconych. Nie wiem, jaki cel przyświecał autorowi, który wszystkimi negatywnymi cechami obdarował ateistów. 
Martin Abram nadał swoim bohaterom inne imiona, w związku z tym ogromną przyjemność sprawiało mi domyślanie się, kto był pierwowzorem bohaterów. Cały czas łapałam się na tym, że zgaduję: "to zapewne Eunice" lub "oto Chilon wkracza na scenę". Na moją pozytywną ocenę wpłynęło też zakończenie - zupełnie inne niż sienkiewiczowskie. 


moja ocena:



sobota, 4 stycznia 2014

konkursy książkowe

- do 7-01-2014 wygraj jeden z 5 egz. elektronicznego wyd. książki Wigilia szatana klik
- do 10-01-2014 wygraj jedną z dwóch książek Kraftwerk. Publikation klik
- do 11-01-2014 wygraj 15 książeczek z serii Mały chłopiec klik
- do 11-01-2014 wygraj jedną z dwóch książek ABBA. Historia supergrupy klik
- do 12-01-2014 wygraj ABBA w Polsce klik
- do 20-01-2014 wygraj Ala Makota. Jacek klik
- do 20-01-2014 wygraj Smaczna Polska Magdy Gessler klik
- do 31-01-2014 wygraj jedną z 10 książek klik